Radosław Brzozowski

Zawsze ma problem, gdy pytają mnie o zawód. Co powiedzieć; fotograf, czy nauczyciel? Nauczyciel czy fotograf?

Nauczycielem jest od zawsze. No, prawie od zawsze, bo pierwszych tak zwanych korków udzielał dopiero jako licealista. Na pierwszym roku studiów, nomen omen nauczycielskich, jako jedyny twierdził, że nauczycielem chcę być. I parę lat później faktycznie nim został; w zawodzie aktywnie pracuje od ponad dwudziestu lat. Najpierw jako nauczyciel i wychowawca w liceum, potem jako nauczyciel fotografii i dyrektor szkoły fotografii. I tak już mi chyba zostanie.

Fotografuje też od zawsze. Najpierw z doskoku starym Zenitem. Potem już bardziej zawodowo, chociaż nigdy nie ciągnęła gotypowa fotografia komercyjna; śluby czy fotografia produktowa. Ciągnął goza to dokument, reportaż (chociaż ten bardziej hobbystycznie), ciągnęło studio, w którym przez kilka lat intensywnie fotografował akt, ciągnęła i nadal ciągnie ciemnia, a ostatnio przede wszystkim pracownia fotograficzna i techniki historyczne i szlachetne. Od lat to właśnie im poświęca większość czasu i środków. Posiada jedną z większych bibliotek tematycznych (z górą dwie setki książek, z których najwcześniejsze powstały w połowie dziewiętnastego wieku, a najnowsze jeszcze pachną farbą drukarską); bibliotekę nie tylko zgromadzoną, ale przede wszystkim przeczytaną i przepracowaną w pracowni. Do tych książek, których nie udało mi się zebrać niejednokrotnie musiał ‚pielgrzymkować’, ale wycieczka do biblioteki w Anglii czy USA to wspaniała okazja do nauki i poznania ciekawych ludzi; ludzi jak ja zakochanych w fotograficznej historii, archeologii niemalże.

Po latach latach ich badania, latach żmudnych prób i doświadczeń, posługuje się niemal wszystkimi liczącymi się technikami 19to wiecznymi; od gumy dwuchromianowej, pigmentu i oleju, poprzez mokry kolodion aż po pozornie prostsze, ale nadal urokliwe papier solny, odbitkę albuminową czy platynotypię (niezbyt niestety w Polsce popularną), o cyjanotypii nie wspominając. Ostatnie dwa lata, z okładem, to samodzielnie tworzona emulsja żelatynowo-srebrowa, którą ostatnio dodaliśmy do technik, których uczymy w naszym Centrum Szkoleniowym.

Od lat również pisze; lecz nie powieści czy artykuły, tylko podręczniki; jako anglista wydał kilkanaście tomów, głównie w Wydawnictwie Szkolnym PWN, jako fotograf na razie trzy (Fotografia Obnażona w wydawnictwie Helion  oraz Ambrotypia – Przewodnik praktyczny  i Odbitka albuminowa – Przewodnik praktyczny w wydawnictwie Szlachetna Fotografia). Obecnie pracuje nad kolejnymi tytułami.